'Poza prawem' W.E.B. Griffin

Poza prawem - W.E.B. Griffin

- Wierzę, że podczas spotkania takiego jak to należy postępować demokratycznie - rzekł podpułkownik w stanie spoczynku Armii Stanów Zjednoczonych Carlos G. Castillo. - Otóż ja wam wyjaśnię, co robimy, a potem wszyscy odpowiedzą: "Tak jest".

 

Gd wyszliśmy na zewnątrz - wspominałem, że siedzieliśmy w hangarze? - Generał McNab już na nas czekał. Uraczył nas standardową gadką o tym, że do końca życia mamy trzymać gębę na kłódkę, bo jak nie, to nas osobiście wykastruje tępym nożem.

 

Zadowolony z siebie, wcisnął klawisz interkomu.

- Witamy w Porcie Lotniczym Grapefruit. Proszę pozostać na miejscach, z zapiętymi pasami cnoty, do czasu, gdy zaparkujemy przy terminalu. Mamy nadzieję, że lot upłynął państwu przyjemnie i gdy zechcą państwo ponownie uciec przed CIA, raz jeszcze skorzystają z usług High Roller Airlines.

 

- Szykuje pan inwazję na Wenezuelę?

- Chcemy tylko wylądować na wenezuelskim lotnisku, nie ma mowy o inwazji. Inwazja jest wtedy, gdy najeźdźca pragnie zostać na dłużej. A my, przy odrobinie szczęścia, powinniśmy przebywać na wenezuelskiej ziemi nie dłużej niż piętnaście, góra dwadzieścia minut.

 

- Na pewno wiesz, co robisz, Charley?

- Mam nadzieję, że mam rację, że pułkownik Hamilton ma rację i że sierżant Dennis ma rację. Czy to wystarczy?

- Zdecydowanie bardziej wolę, kiedy przyznajesz, że za cholerę nie masz pojęcia, co robisz - przyznał Wujek Remus.

 

Data pierwszego wydania: 2010

Seria: Z rozkazu prezydenta

Tom: 6